Największy podróżnik
Jest wiele teorii na temat, kto powinien zostać okrzyknięty największym podróżnikiem w dziejach ludzkości. Mówiło się kiedyś o Herodocie, który żyjąc w czasach starożytnych, czyli kiedy poza mechanicznymi pojazdami nie było niczego, co mogłoby ułatwić lub przyspieszyć podróż, przeszedł o własnych siłach więcej, niż to wiele może sobie wyobrazić. Jednak okazuje się, że jest ktoś, kto go pobił, a nazywa się John D. Clouse ze Stanów Zjednoczonych. Żył w stanie Indiana, w niewielkim mieście Evansville. Pod koniec dwudziestego wieku oszacował, że udało mu się odwiedzić wszystkie istniejące suwerenne państwa. Z małym, a właściwie dwoma, wyjątkami. Jego fascynację podróżami odziedziczył po ojcu, który podróżując w młodości - ale na mniejszą skalę - opowiadał jemu o swoich małych odkryciach. To uruchomiło w nim machinę podróżniczą. Złapał bakcyla, jak to się mówi. Miejsca, do których nie udało mu się dotrzeć, to wyspa Buvety oraz Wyspy Paracelskie. Podczas lotu zła pogoda uniemożliwiła mu lądowanie.