Biegun północny
W gruncie rzeczy powód jest banalnie prosty - bo to straszliwie ciężki kawałek drogi do przebycia. Okropnie mroźna temperatura połączona z dużą dozą ogromu drogi do przejścia oraz świadomości, że znajdujemy się na wyludnionym terenie może spowodować, że człowiek łatwo się zniechęca. Ponadto występuje w trakcie marszu po Arktyce tak zwany efekt dryfu ujemnego. Drugim poważnym czynnikiem jest budowa całego kontynentu. Jest on bowiem w całości przykryty grubą, nie do przełamania skorupą lodu. Jednakże istnieją fragmenty - nie krótkie, a sięgające nawet kilkudziesięciu, a nawet nastu, kilometrów - których twardość jest albo niepewna, albo słaba. Kruchy lód może załamać się w każdej chwili, więc podróżnicy zwyczajnie dla zachowania bezpieczeństwa unikają takich terenów obchodząc je niekiedy kilkudniowymi łukami. To oczywiście wydłuża podróż i z każdym dniem zniechęca. Jest organizowanych także bardzo dużo wypraw, które się nie powiodły z tego względu, że ogrom drogi do przejścia i złudny efekt stania w miejscu zwyczajnie zniechęca.